4. NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU, rok A, 2026.03.22

Czytanie z Pierwszej Księgi Samuela  1 Sm 16,1b.6-7.10-13

Pan rzekł do Samuela: „Napełnij oliwą twój róg i idź: Posyłam cię do Jessego Betlejemity, gdyż między jego synami upatrzyłem sobie króla". Kiedy przybył, spostrzegł Eliaba i powiedział: „Z pewnością przed Panem jest jego pomazaniec". Pan jednak rzekł do Samuela: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż odsunąłem go, nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce". I Jesse przedstawił Samuelowi siedmiu swoich synów, lecz Samuel oświadczył Jessemu: „Nie ich wybrał Pan". Samuel więc zapytał Jessego: „Czy to już wszyscy młodzieńcy?". Odrzekł: „Pozostał jeszcze najmniejszy, lecz on pasie owce". Samuel powiedział do Jessego: „Poślij po niego i sprowadź tutaj, gdyż nie rozpoczniemy uczty, dopóki on nie przyjdzie". Posłał więc i przyprowadzono go: był on rudy, miał piękne oczy i pociągający wygląd. Pan rzekł: „Wstań i namaść go, to ten". Wziął więc Samuel róg z oliwą i namaścił go pośrodku jego braci. Od tego dnia duch Pański opanował Dawida.

Oliwa miała na starożytnym Bliskim Wschodzie znaczenie praktyczne. Była jednym z podstawowych elementów codziennego pożywienia, służyła do oświetlania pomieszczeń, opatrywania ran. Niosła też znaczenie symboliczne. Była używana w kulcie pogańskich bóstw, a w Izraelu w kulcie Jedynego Boga (Sdz 9,9). Władcy, prorocy i kapłani w starożytnym Izraelu otrzymywali namaszczenie oliwą na znak obejmowanej władzy. Namaszczenie oznaczało przekazanie sprawczości, mocy i autorytetu Boga. W dzisiejszym czytaniu widzimy proroka Samuela, który namaszcza Dawida na króla. W synagodze w Nazarecie Jezus odniesie do siebie słowa Izajasza (Iz 61,1 nn; 58,6) o Bożym pomazańcu napełnionym przez Ducha: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę" (Łk 4,18-21).

W Starym Testamencie pomazańcem (hebr. maszijah; gr. christos) Bożym był każdy król, prorok czy kapłan. Z biegiem czasu, a zwłaszcza w świetle obietnicy danej przez Boga królowi Dawidowi, dotyczącej jego potomka (2 Sm 7,12-16), miano Pomazańca zaczęło się odnosić do Bożego posłańca, który miał wyzwolić Izraela. W Księdze Izajasza mianem pomazańca-mesjasza jest nazwany perski król Cyrus, który pozwolił Judejczykom powrócić z wygnania babilońskiego do ich ziemi (Iz 45,1-6). Jezus nazywany jest Chrystusem, czyli Mesjaszem (Pomazańcem). To On jest tym, który wyzwolił nie tylko Izraela, ale całą ludzkość z niewoli grzechu.

Jesse, ojciec Dawida, został wymieniony w obu genealogiach Jezusa (Mt 1,5-6; Łk 3,32). Jest protoplastą królewskiego rodu Dawidowego. Jeden z jego potomków będzie prawdziwym Pomazańcem (Iz 11,1-10).

 

Psalm responsoryjny Ps 23

Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego.

Pan jest moim pasterzem,

niczego mi nie braknie,

pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,

orzeźwia moją duszę.

 

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach

przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,

zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

 

Stół dla mnie zastawiasz

na oczach mych wrogów.

Namaszczasz mi głowę olejkiem,

kielich mój pełny po brzegi.

 

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną

przez wszystkie dni życia

i zamieszkam w domu Pana

po najdłuższe czasy.

 

Obraz pasterza prowadzącego stada pozostawał bliski Izraelitom. Abraham, Izaak, Jakub czy Dawid byli pasterzami, wędrowali z kozami i owcami tam, gdzie były pastwiska. Psalm ukazuje Boga nie tylko jako pasterza całego ludu (Ps 80,2), ale też jako Tego, który troszczy się o poszczególne owce. Psalmista opowiada o troskliwym prowadzeniu i chronieniu przez Boga. Jezus objawi się jako Dobry Pasterz, który zna swoje owce i gromadzi je w jednej zagrodzie (J 10).

Ciemna dolina to po hebrajsku gai calmawet — dolina mroku śmierci. Określenie to w Biblii występuje najczęściej w Księdze Hioba i opisuje wówczas jego głębokie cierpienie. Termin pojawia się też u Izajasza: „Nad mieszkańcami kraju mroków [dosł. ziemi mroku śmierci] zabłysło światło” (Iz 9, 1). Fragment ten czytamy podczas pasterki i odnosimy go do narodzin Jezusa — światłości świata.

Namaszczenie głowy olejkiem to gest wykonywany wobec honorowego gościa na uczcie. Psalmista jest zaproszony do bliskiej relacji z Bogiem, symbolizowanej przez wspólne zasiadanie przy stole. Chrystus wspomina o tym geście podczas uczty u faryzeusza Szymona, kiedy kobieta namaściła Jezusowi stopy: „Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi" (Łk 7,46).

 

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan Ef 5,8-14

Bracia: Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu. I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych. O tym bowiem, co się u nich dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. Natomiast wszystkie te rzeczy, gdy są piętnowane, stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. Dlatego się mówi: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus".

Już od stworzenia świata Bóg oddziela światłość od ciemności (Rdz 1,1-5). W ciemności dokonuje się zło. Sąd polega na tym, że Światło przyszło na świat (J 3,19). Zmartwychwstały Chrystus sprawia, że Jego niezwyciężone światło — kiedyś objawione już na Górze Przemienienia — ogarnia każdego człowieka.

 

Słowa Ewangelii według św. Jana J 9,1-41

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy — on czy jego rodzice?". Jezus odpowiedział: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata". To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam" — co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?". Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten", a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny". On zaś mówił: „To ja jestem". Mówili więc do niego: „Jakżeż oczy ci się otworzyły?". On odpowiedział: „Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: «Idź do sadzawki Siloam i obmyj się». Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem". Rzekli do niego: „Gdzież On jest?". Odrzekł: „Nie wiem". Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę". Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu". Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?". I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?". Odpowiedział: „To prorok". Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: „Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?". Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: „Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie". Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: „Ma swoje lata, jego samego zapytajcie". Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: „Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem". Na to odpowiedział: „Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę". Rzekli więc do niego: „Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?". Odpowiedział im: „Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?". Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: „To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wierny, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi". Na to odpowiedział im ów człowiek: „W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić". Rzekli mu w odpowiedzi: „Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?". I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?". On odpowiedział: „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?". Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie". On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!" i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi". Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?". Jezus powiedział do nich: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: «Widzimy», grzech wasz trwa nadal".

 

Jednym z głównych motywów Jamowej Ewangelii jest nieustanne zmaganie się światła i ciemności. W miarę rozwijania się opowieści widzimy, że ciemność coraz bardziej zaciska się wokół Tego, który jest światłością świata (J 1,9; 8,12; 12,46). Ci, którzy wybierają ciemność, opuszczają Jezusa (J 13,30b). Wydaje się, że światłość ostatecznie zgasła na krzyżu — tymczasem tam właśnie rozbłysła z pełną mocą, prowadząc ludzi do wyznania wiary. Da jej świadectwo umiłowany uczeń (J 19,34-37), a także setnik (Mt 27,54).

Pytanie uczniów odzwierciedla prawdopodobnie ludową wiarę w to, że każda choroba — zwłaszcza wrodzona — jest karą za grzech. Już w Starym Testamencie jednak pojawia się nauka o tym, że odpowiedzialność za grzechy nie jest dziedziczona (Jr 31,29-30).

Sam opis znaku dokonanego przez Jezusa jest podobny do opisów innych uzdrowień, np. uzdrowienia chorego w szabat nad sadzawką Betesda (J 5,1-9), uzdrowienia niewidomego w Betsaidzie (Mk 8,22-26) czy w Jerychu (Mk 10,46-52). Warto jednak zauważyć różnicę: w wierszach 3-5 Jezus objawia się jako światłość świata i wskazuje na to, że zbliża się moment Jego odejścia ze świata.

Sadzawka Siloam znajduje się u zbiegu trzech dolin: Cedronu, Tyropeonu i Gehenny. Cedron otacza miasto od wschodu, Gehenna od zachodu i południa, a Tyropeon przebiega przez środek Starego Miasta z północy na południe. Sadzawka powstała prawdopodobnie w VIII w. przed Chr., by gromadzić wodę, która ze źródła Gichon przepływała kanałem wykutym na polecenie króla Ezechiasza (2 Krl 20,20; 2 Krn 32,30; Syr 48,17). Sadzawka była związana z obchodami Święta Namiotów, jednego z najważniejszych żydowskich świąt. W ostatnim dniu święta kapłani czerpali wodę z sadzawki Siloam, przenosili w uroczystej procesji do Świątyni i obmywali nią ołtarz całopaleń. Jezus odnosi się do tego obrzędu, gdy zapowiada dar Żywej Wody, czyli Ducha Świętego, przemawiając właśnie w ostatni dzień Święta Namiotów (J 7,37-39).

W Biblii znajdujemy tylko ogólny nakaz „powstrzymania się od pracy" w szabat (Wj 35,3), bez precyzowania, o co dokładnie chodzi. Dopiero Miszna (zbiór praw i tradycji żydowskich), będąca częścią Talmudu (komentarza do Tory), precyzowała, czego należy się wystrzegać, rozszerzając coraz bardziej kolejne nakazy i zakazy. We współczesnym judaizmie jest 39 rodzajów czynności, od których należy się powstrzymać w szabat. Należą do nich między innymi oranie pola, zapalanie ognia, gaszenie ognia, budowanie, wyburzanie, wiązanie węzłów, rozwiązywanie węzłów, młócenie i mielenie ziaren, tkanie, szycie, lepienie glinianych naczyń, pisanie dwóch lub więcej liter, wymazywanie dwóch lub więcej liter... Rabini uważają, że ta lista czynności zakazanych w szabat wywodzi się z 35 rozdziału Księgi Wyjścia. Pierwsze trzy wersety tego rozdziału mówią o świętości szabatu, natomiast dalsza część o tym, co było konieczne do zbudowania Namiotu Spotkania. Rabini zinterpretowali ten tekst w taki sposób, że lista czynności koniecznych do zbudowania Namiotu Spotkania stała się jednocześnie listą czynności, których nie wolno wykonywać w szabat. Ponieważ Jezus uczynił błoto z ziemi i śliny, jego czyn mógł być uznany za naruszenie szabatu — gdyż przypominał przygotowanie materiału garncarskiego.

Przesłuchanie uzdrowionego przez faryzeuszów ujawnia różne postawy ludzi. Ten, któremu Jezus dał wzrok, jasno stwierdza prorocką tożsamość Jezusa. To pierwszy poziom jego wiary. Faryzeusze z kolei grzęzną w sporach. Niektórzy wprost odrzucają Jezusa, odwołując się do argumentu o łamaniu przez Niego szabatu (J 5,16). Inni jednak zastanawiają się, czy grzesznik może czynić tak wielkie znaki. Kolejny raz czyn Jezusa powoduje rozłam (gr. schisma) wśród Jego oponentów (J 7,43; 10,19).

Niewiara Żydów dotyczy nie tylko posłannictwa i czynu Jezusa, ale też samego faktu kalectwa uzdrowionego człowieka. Dlatego przesłuchują również jego rodziców. Oni potwierdzają tożsamość ich syna i fakt jego choroby, jednak nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie o okoliczności jego uzdrowienia. Bibliści sądzą, że wymijająca odpowiedź rodziców i ich strach przed Żydami odzwierciedla sytuację, w jakiej znaleźli się członkowie wspólnot Janowych, gdy zaczęły się definitywnie rozchodzić drogi Kościoła i Synagogi. Taka sytuacja miała miejsce dopiero po latach 80. I w., czyli w czasie, gdy powstawała ostateczna redakcja Czwartej Ewangelii.

Kolejne przesłuchanie uzdrowionego pokazuje, że spełniają się w nim słowa Jezusa: „Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu" (J 3,21). Uzdrowiony jasno trzyma się prawdy wobec ataków faryzeuszów. Światło, które dzięki Jezusowi ujrzał swymi oczyma, przenika teraz do jego wnętrza i doprowadza do wyznania wiary w Boskie posłannictwo Jezusa.

Faryzeusze dokonują ostrego podziału i przeciwstawiają Jezusa Mojżeszowi. Nie wiedzą, że to o Jezusie Mojżesz mówił i dawał świadectwo (J 5,45-46).

Uzdrowiony rozpoznaje prawdziwość słów Jezusa: „Syn nie może niczego czynić sam z siebie, jeśli nie widzi Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni" (J 5,19).

Spotkanie Jezusa z uzdrowionym jest dopełnieniem drogi wiary. Uzdrowiony niewidomy dochodzi do wyznania wiary w Syna Człowieczego. Przechodzi z ciemności do światła nie tylko w sensie fizycznym, ale i duchowym. Najpierw uznaje w Jezusie cudotwórcę (w. 11), następnie proroka (w. 17), czciciela Boga, pełniącego wolę Bożą (w. 31), a w końcu Syna Człowieczego i Pana, któremu należy oddawać pokłon (gr. proskynesis) jak Bogu (w. 35 i 39; J 5,23). Niewidomy od urodzenia dzięki otwarciu oczu przez światłość i obmyciu ich przez wodę dochodzi do wyznania wiary, czyli do udziału w zbawieniu. Światło i woda stały się z czasem elementami sakramentu chrztu: zanurzenie w wodzie oraz przekazanie płonącego światła. Na chrzcie otrzymujemy dar wiary, pozwalający dostrzegać obecność i działanie Boga w naszym życiu.

Jezus przypomina, że otrzymał Bożą władzę sądzenia (J 5,22.30). Sąd ten polega na ujawnieniu podziału, jaki istnieje między tymi, którzy uwierzyli, a tymi, którzy nie uwierzyli (J 3,19). Grzech faryzeuszów polega na tym, że sami uważają siebie za wierzących, a odrzucają Bożego posłańca.

 

 

MEDYTACJA    POZWOLIĆ SIĘ WYPROWADZAĆ Z DUCHOWEJ ŚLEPOTY

O co proszę? O uwolnienie z duchowej ślepoty.

                 Będę patrzył na niewidomego, który od urodzenia żyje w ciemnościach (w. 1). Przypomnę sobie osoby ciężko chore, cierpiące od wielu lat. Zawierzę je Jezusowi. Może i ja przeżywam jakieś trudne doświadczenie? Powiem o tym Jezusowi.

                 Zobaczę, jak Jezus przechodzi obok niewidomego, zatrzymuje się i uzdrawia jego oczy (ww. 1.6-7). Wyobrażę sobie szczęście tego człowieka w momencie kiedy obmył swoje oczy i po raz pierwszy zobaczył otaczający go świat.

                 Co najbardziej zamyka mnie na radość i pokój życia? Powiem o tym Jezusowi. Gorąco poproszę Go, aby mnie obmył i uwolnił od tego, co wprowadza najwięcej ciemności w moje serce.

                 Rodzice niewidomego boją się świadczyć o Jezusie (ww. 20-23). Uzdrowiony natomiast odważnie głosi prawdę, nawet za cenę odrzucenia i potępienia przez faryzeuszów (ww. 24-34). Co mogę powiedzieć o moim publicznym opowiadaniu się za Jezusem?

                 Będę obserwował postawę faryzeuszów, którzy nie potrafią przyjąć prawdy o Jezusie, Synu Bożym. Przeszkadza im w tym ich własna „wiedza" o Bogu. Mają ustalone schematy i wyobrażenia, których nie potrafią zmienić (ww. 13-34).

                 Czy pozwalam Bogu, aby objawiał mi się w codzienności tak, jak On sam tego chce? Czy jestem otwarty na wydarzenia życia, poprzez które Bóg objawia mi się ciągle na nowo?

                 „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?" (w. 34). Czy wierzę w to, że Bóg może przemawiać do mnie przez ludzi zwyczajnych i prostych? Jak przyjmuję pouczenia i uwagi ludzi słabszych i mniej znaczących ode mnie?

                 W modlitwie końcowej wyznam Jezusowi moją wiarę. Razem z uzdrowionym ślepcem oddam pokłon Jezusowi: „Ty jesteś moim jedynym Zbawicielem".

 

 

 

 

 

3. NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU, rok A, 2026.03.08

Czytanie z Księgi Wyjścia Wj 17,3-7

Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, a lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: „Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?". Mojżesz wołał wtedy do Pana, mówiąc: „Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie!". Pan odpowiedział Mojżeszowi: „Wyjdź przed lud, a weź z sobą kilku starszych Izraela. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś w Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie". Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i Pana wystawiali na próbę, mówiąc: „Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?".

Czas wędrówki przez pustynię po wyjściu z Egiptu to czas oczyszczania ludu wybranego. Izraelici wielokrotnie buntowali się przeciw Bogu i Jego wysłannikowi Mojżeszowi. Zapominali o ciężkiej pracy, krwawych prześladowaniach, a chcieli pamiętać tylko o garnkach pełnych mięsa i chlebie, który jadali do syta (Wj 16,3). Bóg pokazał, że potrafi zadbać o życie swojego ludu, może go nakarmić i napoić.

Ze względu na specyficzną strukturę geologiczną niektórych dolin na Synaju czy w okolicach Morza Martwego zdana się, że warstwa wodonośna jest dostępna w zboczu doliny. W Izraelu takie zjawisko można zobaczyć m.in. w dolinie Wadi Arugot niedaleko izraelskiego parku narodowego En Gedi nad Morzem Martwym. Woda dosłownie wypływa tam ze skały.
 

Psalm responsoryjny Ps 95

Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie.

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,                                                    

wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.

Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,

z weselem śpiewajmy Mu pieśni.

 

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze,

klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.

Albowiem On jest naszym Bogiem,

a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

 

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:

„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,

jak na pustyni w dniu Massa,

gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,

doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła".
 

Psalm 95 jest medytacją nad tym, co słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Serce ludu było twarde. Nie chciano słuchać głosu Boga. Tymczasem to właśnie On jest zbawcą, opiekunem i pasterzem. Tylko On może zapewnić prawdziwy pokarm i napój. Mamy oddawać Mu chwałę i wielbić Go, a nie buntować się i szemrać przeciw Niemu.

Massa oznacza „kuszenie", meriba zaś „kłótnię". Biblijne nazwy często posiadają znaczenie symboliczne. Izraelici byli kuszeni do nieposłuszeństwa Bogu i Mojżeszowi, kłócili się z nimi i między sobą. W późniejszej tradycji biblijnej Massa i Meriba są synonimem sytuacji buntu przeciw Bogu.
 

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian Rz 5,1-2.5-8

Bracia: Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami.

Święty Paweł zwraca się do wspólnoty, której jeszcze osobiście nie zna. Dlatego jego najdłuższy list jest jednocześnie najbardziej ogólny. Przedstawia podsumowanie nauki o usprawiedliwieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa, a nie przez wykonywanie uczynków Prawa Mojżeszowego. W Kościele rzymskim byli obecni zarówno chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, jak i ci, którzy pochodzili z pogaństwa. Możemy przypuszczać, że i tam pojawiały się kontrowersje dotyczące tego, czy wyznawcy Chrystusa mają nadal przestrzegać żydowskich tradycji i przepisów religijnych. Święty Paweł jasno prezentuje stanowisko wypracowane wspólnie przez apostołów (Dz 15). Wskazuje, że źródłem usprawiedliwienia i przebaczenia grzechów jest jedynie śmierć Chrystusa. Co więcej, Paweł podkreśla, że Jezus umarł za nas przed naszym nawróceniem, „gdy byliśmy jeszcze grzesznikami". Tylko Jego łaska jest w stanie wyrwać nas z niewoli grzechu.

Grecki termin asthenes znaczy „słaby, chory". W Nowym Testamencie pojawia się jako określenie tych, których Jezus czy apostołowie uzdrawiają z różnych chorób (Łk 10,9). Może się też odnosić do stanu duchowej choroby, jaką jest grzech. Jezus umiera, aby nas, chorych i słabych grzeszników, uzdrowić.
 

Słowa Ewangelii według św. Jana J 4,5-42

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: „Daj Mi pić!". Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywność. Na to rzekła do Niego Samarytanka: „Jakżeż Ty, będąc żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?". Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: „O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: «Daj Mi się napić», to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej". Powiedziała do Niego kobieta: „Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?". W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu". Rzekła do Niego kobieta: „Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać". A On jej odpowiedział: „Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!". A kobieta odrzekła Mu na to: „Nie mam męża". Rzekł do niej Jezus: „Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą". Rzekła do Niego kobieta: „Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga". Odpowiedział jej Jezus: „Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie". Rzekła do Niego kobieta: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko". Powiedział do niej Jezus: „Jestem nim Ja, który z tobą mówię". Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: „Czego od niej chcesz? — lub: Czemu z nią rozmawiasz?". Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powie-dział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?". Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: „Rabbi, jedz!". On im rzekł: „Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie". Mówili więc uczniowie między sobą: „Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?". Powiedział im Jezus: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: «Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?». Oto powiadam wam: Podnieście oczy i po-patrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście". Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: „Powiedział mi wszystko, co uczyniłam". Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata".

Często utożsamia się tę miejscowość z miastem Sychem, leżącym u stóp gór Garizim i Ebal, około 50 km na północ od Jerozolimy. Nazwa pojawia się już w pochodzących z III tysiąclecia przed Chr. tabliczkach klinowych z Ebli (dzisiejsza Syria). W Biblii napotykamy ją po raz pierwszy w związku z Abrahamem — tam otrzymał on od Boga obietnicę ziemi na własność (Rdz 12,6-8). Dziś miasto nosi nazwę Nablus i znajduje się na terenie Autonomii Palestyńskiej.

Księga Rodzaju (33,18-19) wspomina o osiedleniu się Jakuba i jego rodziny w Sychem na zakupionym od miejscowych mieszkańców kawałku pola. Późniejsze żydowskie tradycje wspominają, że studnia, przy której Jakub spotkał Rachelę (Rdz 29), w cudowny sposób się przemieszczała wszędzie tam, dokąd patriarcha wędrował ze swymi stadami. Ostatecznie zaś zatrzymała się właśnie w Sychem, na obrzeżach starożytnego miasta.

Obecnie nad Studnią Jakubową znajduje się prawosławny kościół. Studnia ma 41 m głębokości i jest wykuta w litej skale.

Żydzi czas od wschodu do zachodu słońca dzielili na 12 godzin. Pierwszą godziną była 6 rano, drugą 7 rano itd. Godzina szósta była to zatem połowa dnia, jego najgorętsza pora. Po wodę zaś kobiety przychodziły albo rankiem, albo wieczorem. Samarytanka przychodzi w południe - być może dlatego, że znajdowała się na marginesie społeczności ze względu na swoje wielokrotne małżeństwa i obecne życie w konkubinacie.

Jezus raz jeszcze będzie odczuwał pragnienie, kiedy będzie już wisiał na krzyżu. Potem powie: „wykonało się" i przekaże Ducha (J 19,28-30).

Tą wodą jest Duch Święty (J 7,37-39). Wytryśnie ona z boku Jezusa wywyższonego na krzyżu (J 19,31-37).

Na górze Garizim znajdowała się samarytańska świątynia. Do dziś na tym miejscu Samarytanie składają ofiarę paschalną.

Nowy kult ustanowiony przez Mesjasza nie będzie związany z żadnym konkretnym miejscem. Będzie on się dokonywał w mocy Ducha Świętego i przez ofiarę samego Chrystusa, który sam siebie objawia jako Prawdę (J 14,6).

Do przekazania wiary konieczne jest świadectwo, a następnie doświadczenie osobistego spotkania z Jezusem. Temat świadectwa jest jednym z głównych motywów Czwartej Ewangelii. Świadczyć mają nie tylko uczniowie — najważniejszym Świadkiem jest sam Jezus, Wcielone Słowo, który świadczy o Ojcu.
 

MEDYTACJA    PIELĘGNOWAĆ DUCHOWE PRAGNIENIA

O co proszę? O szczerość i otwartość w spotkaniach z Jezusem.

                 Spojrzę na Jezusa wędrującego w upale drogami Samarii. Będę patrzył, jak zmęczony i spragniony zatrzymuje się i siada przy studni. Tam spotyka kobietę (ww. 5-7).

                 Uświadomię sobie, że Jezus pragnie spotykać się ze mną pośród zwyczajnych wydarzeń dnia - również tam, gdzie wypełniam codzienne obowiązki. Czy praca, którą wykonuję na co dzień, zbliża mnie do Jezusa czy raczej oddala od Niego?

                 Kobieta jest zaskoczona, że Jezus szuka z nią kontaktu. Zgodnie z panującymi zasadami, nie powinien z nią rozmawiać (w. 9). Co więcej, Jezus wie, że rozmawia z rozwódką (ww. 16-18). Jezus pragnie spotykać się z każdym człowiekiem.

                 Pomyślę o tych, których najtrudniej jest mi zaakceptować i przyjąć. Uświadomię sobie, że Jezus spotyka się z tymi osobami z taką samą serdecznością, z jaką odnosi się do mnie.

                 Usiądę przy studni i będę się przysłuchiwał rozmowie Jezusa z kobietą. Odsłania On prawdę o jej grzesznym życiu. Jego sposób rozmawiania z kobietą sprawia, że potrafi być szczera i otwarta (ww. 17.19).

                 Co mogę powiedzieć o moich rozmowach z Jezusem? Czy potrafię odsłaniać przed Nim najgłębsze stany mojego życia duchowego, emocjonalnego i moralnego?

                 Jezus w rozmowie z kobietą kilkakrotnie nawiązuje do pragnień. Zaprasza ją, aby prosiła o głębsze pragnienia dla swojego życia (ww. 13-15). Czy jest we mnie pragnienie głębokiego życia z Jezusem? O jakie pragnienia chciałbym prosić Jezusa najbardziej?

                 W końcowej rozmowie będę usilnie prosił Jezusa, aby uwolnił mnie od nieuporządkowanych pragnień, które osłabiają lub niszczą moje życie duchowe. W sercu będę nosił modlitwę: „Ciebie pragnie dusza moja!".

 

 

 

ul. Sulęcińska 2, 66-235 Torzym 

kancelaria@parafia-torzym.pl

 48 68 341 30 27

Kontakt

ul. Sulęcińska 2

66-235 Torzym

+48 68 341 30 27

 

Nr konta parafii

 

Copyright  © WebWave